Gorące tematy: Wybory Parlamentarne 2019 Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
122 posty 5341 komentarzy

Lotna

Lotna - Kto trzęsie drzewem prawdy, na tego spadają obelgi i nienawiść -- Konfucjusz; Nie jesteśmy sobą, zamordowano nam rodziców, zamieniono nazwiska, wymazano pamięć, skazano na cudzość. -- Zorian Dołęga Chodakowski(1784-1825)

Strzeżcie się jaskółek

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Najpierw pojawiają się jaskółki. Gdzieś, nieśmiało zasygnalizowana jest jakaś szalona, przekorna myśl, która wywołuje co najwyżej uśmiech, a może uniesienie brwi.

 

Z czasem, jaskółek pojawia się trochę więcej, tu i ówdzie, w lekkiej formie, jakaś notka, wierszyk, motyw w filmie, czy nowelka, które wywołują śmiech, czasami salwy śmiechu, często wzruszenie ramion, a czasem grymas dezaprobaty czy niechęci.

Temat jednak wraca i niewiele później, całkiem niespodziewanie, mówi się o nim już zupełnie poważnie, a nadto zauważa jakiś problem, który oczywiście zawsze się znajdzie, bo, jak wiadomo, nic na tym świecie nie jest idealne.

Nagle, jak spod ziemi, pojawiają się dziesiątki, a potem setki osób, uskarżające sią na tenże problem, osoby, które są straszliwie przezeń pokrzywdzone i które wręcz błagają o jakieś zmiany, które by zaradziły ich bolączkom. Zmiany, które by ich uszczęśliwiły i wróciły blask ich życiu.

Pojawiają się też tysiące osób współczujących, gotwych wysłuchać wielu, nawet najbardziej łzawych historii, nawet codziennie, przez długie miesiące.
Przyłączają się zawsze żądni nowości dziennikarze, a także etycy, filozofowie i profesjonaliści z różnych dziedzin. Wszyscy równie przejęci, z wielkim zacięciem dyskutujący, pochylający się z troską i ze zrozumieniem kiwający głowami nad cierpiącymi. Całkiem serio, wspominają tę samą, niedawno ignorowanę i wyśmiewaną ideę, jako panaceum na problem, o którym teraz wiedzą już nawet małe dzieci. Problem, który do niedawna w ogóle nie istniał, albo stanowił wąski margines, a teraz, cudem jakimś, urósł do monstrualnych rozmiarów, które z wielkim zainteresowaniem są mierzone ze wszystkich stron i boków, badane i studiowane z różnych perspektyw przez całe zastępy na wszystkim się znających myślicieli, mędrców, ekspertów i rzeczoznawców.

Jak pożar lasu w czasie suchego lata rozprzestrzenia się publiczna debata, a dziennikarze u głównego koryta, przepraszam, dziennikarze głównego nurtu, prześcigają sią w opisywaniu różnych przypadków z życia i produkowaniu felietonów ze swoimi bardzo głębokimi i bardzo odkrywczymi przemyśleniami. Nierzadko szokującymi.

Do debaty włączają sią też niektórzy politycy, usłużni, aby wysłuchać cierpiących i zaradzić ich bolączkom.
Jak gdyby pojęcie konfliktu interesów nigdy nie istniało, pojawiają się także politycy, który sami cierpią na te same bolączki, o których teraz już w całym kraju ćwierkają wróble i gruchają gołębie. Politycy ci, chcąc koniecznie swoim problemom zaradzić, nie reprezentują większości, która ich wybrała, ale, prawem kaduka, marginalną grupę, do której sami należą. No ale cóż, politycy też ludzie, im też się należy reprezentacja. Przecież nie istnieją po to, aby służyć innym.

Pożar, teraz just szalejący bez żadnej szansy na jego okiełzanie, obejmuje jeszcze większe obszary i przenosi się w sferę polityki. Powstają różne gremia, komitety, kluby i gabinety rozpatrujące i dyskutujące palący i przytłaczający swym ogromem problem, któremu nie tylko można, ale koniecznie trzeba się przeciwstawić nowymi ustawami i aktami prawnymi, bo po prostu, innej rady już nie ma. Im szybciej, tym lepiej.

Jeśli publiczność, a przede wszystkim politycy, są odpowiednio spreparowani, nowa ustawa zostaje w te pędy przyjęta. Jeśli natomiast w dalszym ciągu jest niestrawna, odkłada się ją na jakiś czas na półkę, a następnie, po zmianie paru składników, począwszy od tytułu, a często też na mim skończywszy, podaje się ją ponowne, po czym, z mniejszym lub większym oporem, ustawa zostaje przełknięta przez ciała polityczne.

Nareszcie po bólu, wszyscy są zadowoleni i oddychają z ulgą, bo teraz już będzie dobrze i nikt już nie będzie cierpiał. Cieszą się nawet ci, którzy mieli do przedmiotu stosunek neutralny, bo przecież dobrze jest pomóc potrzebującym, a i nareszcie będzie można zająć się czymś innym. Nawet większość przeciwników macha ręką, licząc, że jakoś to będzie.

Niestety, tutaj następuje Wielkie Rozczarowanie, bo po niedługim czasie wszyscy się przekonują, że dopiero teraz zaczęła się jazda bez trzymanki i bez pasów bezpieczeństwa, które właśnie zostały odcięte. Prędzej niż póżniej okazuje się, że ta kiedyś niewinnie wyglądająca, maleńka i jakże pomocna idea, ma bardzo dużo krewniaków i powinowatych, z których każdy czegoś wymaga i oczekuje. Ku powszechnemu zdumieniu, okazuje się, że nie jest to żadna maleńka, dobrotliwa idea, ale całkiem dorosła, a nawet dojrzała, często nawet dość postarzała, podpudrowana ideologia, pewna siebie i bezczelna, po chamsku rozpychająca się łokciami.

W rezultacie, zaszokowana publiczność przekonuje się, że właśnie w majestacie prawa postawiono na głowie jej System Wartości. Mało tego, ku swojemu przerażeniu widzi, że teraz powina się przystosować do nowych pseudowartości, które podstępem, odczuwanym jak gwałt, zostały jej narzucone. Co więcej, nowo zaakceptowanej ideologii ciągle przybywa łbów, macek i czułków, które, natrętne, wszędobylskie i drapieżne, chcą odebrać wszystko... całą duszę...
Grabież systemu wartości postępuje nadal, konsekwentnie i systematycznie, krok po kroku, dzień po dniu. Co rusz rozgorzewa kolejna debata i pojawiają się nowe projekty zmany prawa. Końca nie widać.

Niektórzy zaczynają rozumieć, w jak opłakanym znaleźli się położeniu, nieliczni nawet się buntują, ale buciory politycznej poprawności niesfornym rozdają kopniaki bardzo brzydkich, aczkolwiek przedziwnie dobranych epitetów, natomiast bardziej krnąbrnych depczą i bezpardonowo i boleśnie wykopują poza granice społeczności.

Ogólnie, zaczyna się nieporadne rozglądanie dookoła i drapanie w czuprynę, jakby tu się stąd wydostać i wrócić do siebie, ale z bagna wydostać się jest bardzo trudno...

Pozory mylą, czasami nawet bardzo. Z daleka, unoszące się w przestworzach, jaskółki, nietoperze, czy wampiry, wyglądają bardzo podobnie. Koniecznie trzeba im się bardzo dokładnie przyjrzeć, zanim im się pozwoli wlecieć pod strzechę ulepić gniazdko, aby mieć absolutną pewność, co się z tego gniazdka wykluje.

KOMENTARZE

  • Lotna
    W rezultacie, zaszokowana publiczność przekonuje się, że właśnie w majestacie prawa postawiono na głowie jej System Wartości. Mało tego, ku swojemu przerażeniu widzi, że teraz powina się przystosować do nowych pseudowartości, które podstępem, odczuwanym jak gwałt, zostały jej narzucone. Co więcej, nowo zaakceptowanej ideologii ciągle przybywa łbów, macek i czułków, które, natrętne, wszędobylskie i drapieżne, chcą odebrać wszystko... całą duszę...
    Grabież systemu wartości postępuje nadal, konsekwentnie i systematycznie, krok po kroku, dzień po dniu. Co rusz rozgorzewa kolejna debata i pojawiają się nowe projekty zmany prawa. Końca nie widać.
  • tak to sie odbywa
    dobrze ten proces ujelas .jest taki plik ,,dlaczego masoneria ujawnia swoje plany ,, dobrze wpasowuje sie w to co napisalas granie na leku ,bezpieczenstwie wyobrazeniach egoizmie to techniki stare jak swiat.gdzies na jakiejs stronie jest artrykol ,,wojna kultur w tym szalenstwie jest metoda,, jest to prawie plan zniewolenia ludzkosci ubrany w tzw ,,wartosci,, henry ford z kolei pisze ,,najwieksze zwyciestrwo odniesli oni za pomoca pojecia ,,demokracja ,,i pojec ktore wspoltwoza to pojecie

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30      

ULUBIENI AUTORZY

więcej