Gorące tematy: Wybory 2020 Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
141 postów 6167 komentarzy

Lotna

Lotna - Kto trzęsie drzewem prawdy, na tego spadają obelgi i nienawiść -- Konfucjusz; Nie jesteśmy sobą, zamordowano nam rodziców, zamieniono nazwiska, wymazano pamięć, skazano na cudzość. -- Zorian Dołęga Chodakowski(1784-1825)

Dla myślących logicznie

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

antykomunizm będzie uznany za tożsamy z antysemityzmem i tym samym zabroniony. A wymagane będzie czczenie oprawców Polaków, tylko dlatego że byli Żydami.

https://www.polishclub.org/2020/01/18/gwiazda-czerwona-i-gwiazda-dawida/

 

Na początek krótki opis obowiązującej w świecie wykładni: Polacy to katolicka hołota współodpowiedzialna za holokaust (razem z nazistami, ale nie Niemcami, bo Niemcem był szlachetny Schindler); Polska odpowiada za wybuch wojny, bo sprowokowała Hitlera i nie wpuściła Armii Czerwonej, która spieszyła jej z pomocą; polski ruch oporu, z wyjątkiem powstańców w getcie, był antysemicki; AK w przerwach pozorowanych walk z Niemcami zabawiała się strzelaniem do Żydów, szczególnie podczas antyradzieckiej manifestacji politycznej, jaką było Powstanie Warszawskie; obozy koncentracyjne zbudowano w Polsce, bo sprzyjał temu zoologiczny antysemityzm tubylców; bezzębni, wiecznie pijani chłopi wydawali okupantowi ukrywających się Żydów, a następnie radośnie (jak to opisał polski pisarz Jerzy Kosiński) kopulowali z kozami; świadkowie zagłady nigdy nie protestowali przed bramą Auschwitz, na przykład z transparentami „Hitler do dymisji!” albo w podkoszulkach z napisem „Konstytucja”; Polacy odpowiadają za zagładę getta, bo po wybuchu powstania w getcie nie wywołali powstania warszawskiego. Wg gazet wyborczych: Polska to „neofaszystowskie grupy rosnące w siłę, a lustracja przypomina antyżydowski pogrom. Sprawa ekstradycji Stefana Michnika przypomina atmosferę III Rzeszy, a sąd słusznie ukarał IPN za podanie informacji, że ojciec Michnik był sowieckim szpiegiem, bo przecież skazany został, i to niesłusznie, tylko za działania na rzecz przyłączenia kilku województw do Związku Sowieckiego. A tak w ogóle, Polacy to „ciemniacy, którzy pisać i czytać nie potrafią”, a dowodem – rządowe instytucje przestały prenumerować „Wyborczą”.

 

 1 września 1939 r. Polska została napadnięta przez hitlerowskie Niemcy, a 17 września przez sowiecką Rosję. W myśl paktu Ribbentrop-Mołotow kraje te dokonały IV rozbioru Polski i przystąpiły do działań mających na celu zniszczenie państwa polskiego. Polska wybrała samotną walkę. Polacy ponieśli straszliwe konsekwencje. Stając przed tragicznym wyborem, nie mieli wątpliwości – wybrali walkę z wrogiem, w imię słów: „My w Polsce nie znamy pojęcia pokoju za wszelką cenę. Jest jedna tylko rzecz w życiu ludzi, narodów i państw, która jest bezcenna. Tą rzeczą jest honor”. Walczyli na wszystkich frontach. W Polsce nie było Quislinga. Byli natomiast Hubal, Pilecki, Fieldorf i ludzie Żegoty. W Polsce byli też zdrajcy, ale byli to komuniści żydowskiego pochodzenia, którzy chcieli wcielenia Polski do ZSRR. Dlaczego ocaloną godność i honor próbuje się Polakom odebrać? Czemu służy świadomie prowadzona przez wszystkie rządzące Polską ekipy polityka historyczna? Dlaczego Putin powiedział o przedwojennym polskim ambasadorze w Berlinie: Drań i antysemicka świnia?

Latem 2009 r. doszło do spotkania Sowieta i Żyda. Dmitrij Miedwiediew i Szymon Peres uzgodnili nową strategię. „Wyrażamy głębokie oburzenie z powodu prób negowania wkładu wniesionego przez naród rosyjski w zwycięstwo nad hitlerowskimi Niemcami”– mówił wspólny komunikat z rozmów. Oburzyli się też z innego powodu: prób negowania zbrodni Holokaustu dokonanych przeciwko europejskim Żydom, które ostatecznie zostało powstrzymane przez Armię Czerwoną. Peres zapewnił Miedwiediewa, że na forum międzynarodowym będzie wspierał sowiecką narrację historyczną i oświadczył, że nie wolno uwłaczać Armii Czerwonej, bo wyzwoliła obozy koncentracyjne. Zaapelowali do „wszystkich ludzi dobrej woli” o stanowcze >Nie< tym, którzy popierają niegodziwą rewizję historii, zniekształcają główny rezultat II wojny. Komunikat był porażający w swej wymowie. Stworzono pojęcie „rewizjonizm stalinizmu”. Na jednej szali położono kłamstwo oświęcimskie i kłamstwo katyńskie. Peres przyjął stalinowską narrację: wojna zaczęła się w 1941 r. – wcześniej wojny nie było, był tylko „pokojowy marsz” Armii Czerwonej na Wilno, Białystok i Lwów dla „ochrony mienia i życia Ukraińców i Białorusinów”. Komunikat można było nazwać wprost Paktem Putin-Peres. Ale nie zaczęło się to nad Morzem Czarnym. Już wcześniej zadekretowała to Duma, nakazując ścigać (nie tylko w Rosji, ale na całym świecie) tych, którzy uwłaczają czci Armii Czerwonej. Oznaczało to, że wypominanie paktu Ribbentrop-Mołotow stało się karalne, ma podpadać pod ten sam paragraf, co „kłamstwo oświęcimskie”, a w roli żyranta tej narracji po raz pierwszy wystąpił Izrael. Okazało się też, że i w Polsce są entuzjaści owego zamysłu – taką egzegezę podchwyciła gazeta Michnika, która uznała, że był to normalny pakt, jeden z wielu, a po stronie polskiej odpowiadał mu jakiś pakt Beck-Hitler. Innym dowodem na to, że strona polska zaczęła przemawiać z Putinem jednym głosem jest Katyń. Po 1991 r. panowała zgoda, że był ludobójstwem. Szybko z określenia tego wycofywać zaczęła się… strona polska, a przede wszystkim strona „Wyborcza”, która z niezwykłą brutalnością publicystyczną zaczęła dowodzić niepoprawność poprzedniego określenia i lansować nowe, banalne – „tragedia”.

Faszyzm, rozlew krwi, przemoc uliczna, dziesiątki tysięcy członków organizacji nacjonalistycznych, zagrożenie dla obcokrajowców na każdym kroku. Taki obraz Polski wyłania się z raportu opublikowanego przez rosyjskie MSZ. „W ostatnich latach w Polsce mnożą się przypadki łamania praw mniejszości religijnych, narodowych i etnicznych. Rośnie liczba przestępstw na gruncie nienawiści. Wśród poszkodowanych dominują osoby pochodzenia żydowskiego, co wynika z zakorzenionego w polskim społeczeństwie antysemityzmu” – konstatuje raport. Ten wiekopomny dokument zamówił Siergiej Ławrow. A co najciekawsze – oparł się w nim na dorobku naszych rodzimych łowców antysemitów z rodzimego stowarzyszenia antyfaszystowskiego, wyspecjalizowanego w dowodzeniu, że w Polsce za każdym krzakiem czai się antysemita. A co w tej sprawie zrobiła „Gazeta Polska”? Nazwała donosicieli „ruskimi onucami”? A kto w Polsce wprowadza w życie postanowienia Paktu Putin-Peres? Potomkowie ludzi wywodzących się ze struktur agenturalnych Kominternu. Po ’89 przewerbowali się co prawda na agentów innych struktur, ale znowu stanęli na czele narodu, ciągle z nadzieją ostatecznej likwidacji polskich faszystów. W tradycji i nawykach tej formacji było donoszenie na Polaków w ambasadzie sowieckiej przy ulicy Belwederskiej i oskarżanie konkurencyjnej frakcji partyjnej o faszyzm. W dzień opisanego przez raport Marszu Niepodległości, ludzie Palikota człapią do ambasadora Rosji z donosem na „grupę bandytów inspirowanych przez środowisko o skrajnych poglądach narodowo-katolickich”. Niewiele od tego różniła się, wykonana w równie kominternowskim stylu, napaść wiceprezesa PiS na organizatorów Marszu. Mariusz Kamiński solidaryzując się z ambasadorem Rosji, określił ich jako „manifestację elementów skrajnych i faszystowskich”. Nie pamiętał przy tym, że wcześniej po argument faszyzmu sięgali Kiszczak z Geremkiem, i że dla Michnika happeningi Ligi Republikańskiej miały „znamiona faszystowskich wybryków”.

Za podpaloną budkę przeprosił też Radek Sikorski. Jego żona w książce „Żelazna kurtyna” sztampowo wybiela rolę Żydów w montowaniu komunizmu w Polsce. Takich jak Salomon Morel, który nadzorując obóz w Jaworznie w sposób sadystyczny mordował piękną patriotyczną młodzież polską. Applebaum, której przodkowie – jak sama twierdzi – pochodzą z Rosji, i którzy odegrali ważną rolę w rewolucji bolszewickiej, nie objaśniła światu, na czym polegała rola jej ziomków w tej rewolucji. Objaśniła natomiast, chociaż niechcąco, temat czynnika żydowskiego w stosunkach polsko-rosyjskich. „Poznałem Radosława Sikorskiego w połowie lat 90., kiedy jego małżonka zbierała materiały do swojej książki. Wtedy byłem w Rosji. Sikorski towarzyszył wtedy małżonce” – zeznawał w sądzie Tomasz Turowski. Materiały do książki podrzucili więc Rosjanie przy pomocy rosyjskiego szpiega. I jeszcze jedno – mąż tej pani kierował ministerstwem nominalnie zwalczającym sformułowania „polskie obozy”. Applebaum osiągnęła na świecie status opiniotwórczego eksperta ds. Polski i Europy Wschodniej, a „Wyborcza” okrzyknęła ją ambasadorką polskiej historii na Zachodzie, i coraz częściej cytowana jest przez czołowe tytuły prasy żydowskiej, rosyjskiej i niemieckiej. Dla zarządzających tematem „polscy antysemici” jest wyborem idealnym: Żydówka o rosyjskich korzeniach, wspierana przez Rosję.

Zgodnie z myślą polityczną Applebaum, pamięć o Katyniu jest wyrazem nacjonalizmu, lustracja przypomina antysemicki pogrom, a dekomunizacja prowadzi do faszyzmu. Jej ulubiony i ostateczny argument to – funkcjonariusze UB byli sojusznikiem w walce z faszystowskim zagrożeniem. Myśl tę wyraził też Dawid Warszawski, który hasło „Polsko, obudź się!” uznał za należące do „retorycznej spuścizny faszyzmu”. W 1920 r. Polska była agresorem i mordowała radzieckich jeńców; II Rzeczpospolita to faszyzm i antysemityzm; obchody rocznicy powstania styczniowego to przejaw rusofobii. W czyim imieniu lub na czyje polecenie rozpowszechnia dziś „Wyborcza” owe sztandarowe niegdyś slogany propagandy sowieckiej? Skąd jej tyrady o następcach faszystów z czasów sprzed II wojny? Czy centrum antypolskiej propagandy, w którym pracują macherzy od „polskich faszystów” nie stosuje typowych, wywodzących się w prostej linii z Kominternu i NKWD metod? O grze wywiadów, o szpiegach wiemy dużo. O agenturze wpływu, o metodach kierowania zagraniczną opinią, z oczywistych względów nie pisze „Wyborcza”, a prawica (ta laicka) oraz jej tuby medialne też wolą nie przypominać się z wykazywaną głupotą.

Pomnik sowieckiego generała powinien pozostać nienaruszony, bo jego zburzenie to antysemityzm, i sprzeciwi się temu diaspora żydowska. Taki argument zastosowano w przypadku monumentu gen. Czerniachowskiego w Pieniężnie, który decyzją miejscowego samorządu miał zostać rozebrany, bo generał był odpowiedzialny za mord i zsyłkę do łagrów setek żołnierzy wileńskiej AK. Afera z pomnikiem wyglądała jak operacja specjalna przeprowadzona na wrogim terytorium, rozegrana zgodnie ze starą kominternowską szkołą walki z Polakami. W tym samym czasie szef Knesetu potępił demontaż sowieckich monumentów, bo jest wymierzony w pamięć zwycięstwa nad faszyzmem, a w Radio Tel Awiw wysoki rangą oficer sowiecki, obecnie obywatel Izraela, wspominał: „Byliśmy głową Czerwonej Armii”. Agencja TASS donosiła z Izraela: Putin dziękuje za potępienie burzenia radzieckich pomników oraz apelowała: Rosja i Izrael razem przeciwko polskiemu faszyzmowi – kiedy dołączą inni? Wg rosyjskich mediów Duma potępiając Polskę za odradzanie hitleryzmu, działała „synchroniczne” z izraelskim Knesetem. Okazało się nagle, że jesteśmy w bardzo trudnej sytuacji, bo takich „bohaterów” Rosja i Izrael będą ujawniały coraz więcej, bo wywodząca się z b. Związku Sowieckiego żydowska diaspora jest coraz silniejsza i coraz silniej domaga się honorów. I, jak tak dalej pójdzie, antykomunizm będzie uznany za tożsamy z antysemityzmem i tym samym zabroniony. A wymagane będzie czczenie oprawców Polaków, tylko dlatego że byli Żydami. Nie należy też wykluczyć, że każą uhonorować 150 tysiący Żydów, którzy służyli w Wehrmachcie.

27 stycznia 2015 r. na terenie KL Auschwitz odbyły się obchody rocznicy jego wyzwolenia. Zaproszono delegacje zagraniczne. „Nasi” oddali nadzór nad obchodami Światowemu Kongresowi Żydów, który otrzymał szerokie kompetencje decyzyjne, w tym kluczową sprawę zaproszeń, bez prawa głosu ze strony Polaków. Ale nie tylko. Pozwolono na tworzenie nowej historii, że był to polski obóz, a wyzwolili go Rosjanie dowodzeni przez żydowskich generałów w Armii Czerwonej, którym za to należy wypłacać polskie renty. I tak się rzeczywiście dzieje, bo Rosja pospołu z Izraelem, głosi wszem i wobec, że II wojna wybuchła 17 września, w momencie agresji Nazistów na radziecki Lwów, a 1 września to wymysł polskich nacjonalistów. Ale to tylko jeden przykład. Tuż po obchodach w Auschwitz, Netanjahu udał się do Moskwy. Putin demonstracyjnie zwiedził z gościem wystawę w muzeum żydowskim na temat buntu w obozie Sobibor, któremu przewodził sowiecki oficer pochodzenia żydowskiego Aleksander Pieczerski. Losy uciekinierów z obozu opowiedziano w muzeum jako tragedię, w której część zbiegów wymordowali w okolicznych lasach Polacy. Z tej okazji obaj politycy opowiedzieli się za „walką z fałszowaniem historii”. Berlin, Bruksela, Nowy Jork, Praga – w każdym z tych miast rosyjskie ambasady zorganizowały pokazy filmu „Sobibór”. Producentem jest co prawda prywatna firma, ale pomysłodawcą Władimir Miedinski, minister kultury i jednocześnie przewodniczący Rosyjskiego Towarzystwa Wojskowo-Historycznego. Film otrzymał wsparcie finansowe od ministra, a premierę zaszczycił swą obecnością szef Służby Wywiadu Zagranicznego Siergiej Naryszkin, wygłaszając przy okazji krótki manifest polityczny: „dużą część uciekinierów złapali polscy chłopi i wydali Niemcom”.

Amerykańskie media piały z zachwytu nad „Pokłosiem”. Sceny z polskimi antysemitami najwyraźniej przypadły im do gustu. Film wyróżniono nagrodą prezesa Instytutu Jad Waszem. Antypolski film tylko częściowo zrobiono za polskie pieniądze. Współproducentem jest rosyjska rządowa Fundacja Kina oraz moskiewskie studio filmowe – Metrafilms. Jej właściciel nie ukrywał, że do zainwestowania pieniędzy skłonił go „interesujący scenariusz”. Dalej poszło według przećwiczonego schematu: bezpłatna reklama w „Wyborczej”, premiera filmu w Rosji i Niemczech, obsypywanie twórców filmu nagrodami, nazwanie produkcji filmem religijnym, i wreszcie – promowanie przez polskie ambasady. Autorzy filmu i jego rosyjski promotor doskonale wyrazili techniki sowieckiej propagandy. I już wiemy, dlaczego do dziś w Polsce, obowiązują stalinowskie praktyki maskirowki, nazywania przeciwników faszystami i antysemitami. Rzecz ciekawa, że podobny motyw pojawił się w zabiegach rosyjskiej spółki Acron o wrogie przejęcie polskich Azotów. Prezes spółki Wiaczesław Mosze Kantor niedwuznacznie szantażował warszawskie władze sugestiami, że przyczyną blokowania jego biznesowych zakusów może być jego żydowskie pochodzenie i izraelskie obywatelstwo. Tenże Kantor, podczas spotkania Putina z przedstawicielami Europejskiego Kongresu Żydów (któremu szefuje) skarżył się na „wyrastające jak grzyby po deszczu” prawicowe organizacje w Europie, w tym w Polsce, które stwarzają zagrożenie dla społeczności żydowskich, i że państwa europejskie nie są w stanie zagwarantować Żydom odpowiedniej ochrony.


Nieżyjący już senator McCain, do którego pielgrzymował Antoni Macierewicz, mówił tak: „sojusz USA z Izraelem nie ma granic”, a Putin to „bandyta i rzeźnik”. A jak Izrael postrzega „bandytę i rzeźnika”? Gdy Putin składał swą pierwszą wizytę w Jerozolimie, prezydent Mosze Kacaw wychwalał go jako „przyjaciela Izraela”, a Ariel Szaron witał słowami „jesteś wśród braci”. Tylko w 2019 r. Netanjahu był w Moskwie cztery razy. Podczas głosowania nad rezolucją ONZ ws. Krymu, wstrzymał się od głosu. Odmówił też przyłączenia się do amerykańskich sankcji. Relacje Rosja-Izrael to nie tylko kordialne stosunki przywódców, ale zyskowne jawne i tajne interesy. Można nawet pokusić się o nazwanie tej współpracy politycznym i militarnym sojuszem. Avi Dichter, b. szef Szin Bet i b. szef MSW powiedział: „Rosja nie jest naszym wrogiem i nie mamy problemu z jej stałą obecnością wojskową w Syrii […] to supermocarstwo i sojusznik chcący zająć strategiczną pozycję w regionie, co Izrael przyjmuje z zadowoleniem”. Minister obrony Avigdor Liberman uzupełnił: „Rosjanie rozumieją nasze interesy, a my rozumiemy ich interesy”. Przy czym GRU i Mosad współpracują nie tylko na Bliskim Wschodzie. W kordialnych relacjach z Putinem jest nie tylko Netanjahu. Duża część mieszkańców Izraela ma do Rosji sentyment, mówi po rosyjsku, zachowuje rosyjskie obywatelstwo, głosuje na Putina. Elementem rosyjskiej gry jest nie tylko półtora miliona sowieckich Żydów, ale też kilkadziesiąt tysięcy imigrantów z ZSRR zatrudnionych w izraelskich resortach siłowych i w dyplomacji. Sowieccy Żydzi zsowietyzowali też Kneset, a jeden z jego członek mógł wygłosić tyradę: skoro w komunizm zaangażowało się wielu Żydów, to zrównujący komunizm z nazizmem negują holokaust. À propos – izraelski noblista Amos Oz w wywiadzie dla „Wprost” przyznał, że jego kraj stał się schronieniem dla co najmniej 20 tysięcy byłych oficerów KGB. Ilu zatem z nich znalazło się w Izraelu dzięki operacji MOST?

12 marca 2018 r. w „Jerusalem Post” ukazał się tekst „Putin i Żydzi”. Zdaniem redakcji gazety, „Rosja wyróżnia się bardzo małą liczbą odnotowanych przypadków antysemickiej przemocy w stosunku do dużej populacji żydowskiej […] przyjazny stosunek Putina do Żydów może wynikać z tego, że w dzieciństwie opiekowali się nim oraz karmili żydowscy sąsiedzi, zaś jego ulubionym nauczycielem był Żyd, i wielu jego przyjaciół to Żydzi. Putin słusznie zdaje sobie sprawę, że czystki Stalina i dyskryminacja Żydów, która trwała aż do upadku Związku Radzieckiego, zaszkodziła Rosji. Tak samo jak masowy exodus 1,6 miliona sowieckich Żydów do Izraela, Niemiec i USA”. Według gazety „bycie Żydem w Rosji jest dziś modne, a nawet super, ponieważ oznacza, że odnosisz sukcesy, jesteś zamożny, jesteś mądry”. Przy okazji gazeta przyznaje, że w dobrych czasach ZSRR nadreprezentacja Żydów w elitach każdej sfery radzieckiego życia była „nieproporcjonalnie wysoka”. W identycznie zatytułowanym artykule w amerykańskim „Tablet”, Vladislav Davidzon dowodzi: Putin ma reputację filosemity, a relacje z Izraelem oraz społecznością żydowską są dla niego bardzo ważne. Szacunek dla Żydów i jego osobiste zaangażowanie w sprawy tyczące rosyjskiego żydostwa na pewno są szczere”. Dalej pisze: „Jedną oligarchię mocno żydowską zastąpił swoją oligarchią. Ta nowa, której roszczenia do bogactwa polegają na niezachwianej lojalności wobec Putina, ma również licznych przedstawicieli żydowskich, takich jak jego przyjaciele z dzieciństwa, bracia Rottenbergowie”.

Wydawana w USA „Forward”, w artykule „Nie, Putin nie jest antysemitą” przypomina, że Rosja uznaje tylko cztery religie – prawosławie, judaizm, islam i buddyzm. Religię nie jest natomiast katolicyzm. Według gazety, dziś w Rosji żyją setki tysięcy Żydów, w tym wielu „wybitnych ludzi w biznesie, polityce i sztuce. I sporo z nich jest blisko związanych z Putinem […] Putin nigdy nie atakował Żydów. Wręcz przeciwnie, zalicza wielu Żydów do grona swoich bogatych przyjaciół, ma ciepłe stosunki z kontrowersyjnym rabinem Berelem Lazarem i izraelskimi ministrami, takimi jak Avigdor Liberman” (od siebie dodajmy, że Lazar zwany jest „rabinem Putina”, a Liberman ma partię skupiającą imigrantów z ZSRR i z Rosji, którą zwą izraelskim oddziałem partii Putina Единая Россия). Na koniec pada bardzo ważne stwierdzenie: „ukryte wsparcie Rosji dla skrajnie prawicowych antysemickich partii politycznych w różnych krajach należy rozumieć jako strategię destabilizującą te kraje, a nie wyraz wspierania ideologii antysemityzmu”. Dodajmy do tego, że lobby imigrantów z ZSRR fatalnie wpływa na postrzeganie Polaków, którzy kojarzą się z wrogami ZSRR, a tym samym z wrogami Żydów z lat wojny.

W Ameryce i w Polsce kampanie medialne mają często wspólny mianownik. W Waszyngtonie są to zarzuty wobec Trumpa o kolaborację z Putinem, a w oskarżeniach tych prawdziwą zapamiętliwość przejawia Anne Applebaum. W Warszawie „Wyborcza” demaskuje Macierewicza jako zakamuflowanego putinowca, chociaż na poprzednim etapie Michnik często bywał w Moskwie, rozmawiał z Putinem, a jego ojciec był sowieckim agentem. Wcześniej, z równą konsekwencją, utrzymywała, że lustracja przypomina żydowski pogrom, a jej autor wyznaje teorie spiskowe, bo uważa, że sześciu polskich ministrów sprawa zagranicznych, w tym dwóch Żydów i polski bohater II wojny światowej, to sowieccy agenci. Przypadłość tą ma potwierdzać czyszczenie wojskowych służb specjalnych z komunistycznych i rosyjskich złogów. Gdy „Wyborcza” obwieszcza – „Skrajna prawica to rusofile i agentura Putina”, publicyści związani z Macierewiczem oskarżają o prorosyjskie sympatie tych, którzy pytają, jakie wspólne interesy mamy z Izraelczykami stawiającymi pomniki Armii Czerwonej. W kwietniu 2016 r. w „Gazecie Polskiej” ukazał się artykuł „Nacjonaliści, główny towar eksportowy Putina”, autorstwa autentycznego potomka towaru eksportowego Stalina. I tak oto mamy pełną wykładnię paktu Putin-Peres na gruncie polskim, i dowód, że rzucone przez Putina wyzwisko „bydlak i antysemita” dotyczy nas wszystkich, w tym redaktorów „Gazety Polskiej”.

Myśląc o wrogiej nam propagandzie, warto uwzględnić i ten aspekt rzeczywistości oraz uświadomić sobie, że doskonałe relacje Izraela i Rosji są zagrożeniem dla Polski, że w sporze z polską narracją historyczną Izrael stał się sojusznikiem Rosji, a Rosja sojusznikiem Izraela, że nasi „izraelscy przyjaciele” mają swoje wspólne gierki z Putinem, i że FSB i Mosad współdziałają w walce z „polskimi faszystami”. Dudzie wydaje się, że rozmawia z Netanjahu o Putinie. Tymczasem to Putin rozmawia z Netanjahu o nim. Także nasz „genialny strateg” udaje, że tego nie widzi – podtrzymuje fikcję „strategicznie istotnych, cywilizacyjnie bliskich i znakomitych” relacji z Izraelem i nieprzerwanie układa się z żydokomuną. Potępiając pod pomnikiem synagogi w Białymstoku „falę antysemityzmu koncentrującego się na atakach na Państwo Izrael” stwierdził, że państwo to jest przyczółkiem naszej kultury w tamtym świecie. Tak więc częścią tej kultury jest stawianie pomników Armii Czerwonej i nieprzerwana aktywność agend Państwa Izrael, wespół z agendami Federacji Rosyjskiej, w tropieniu antysemitów w Polsce.

Krzysztof Baliński

KOMENTARZE

  • Pani Lotna!
    Nieczęsto Pani pisze ale jak pisze to wie o czym pisze.
    Oczywiście biorę pod uwagę że mogę być onucą czy podcieraczką kremlowską,..
    Ale Pani wierzę, Pani Lotna :)
  • cudze banialuki opowiadacie
    Polskie władze wybrały dla Polaków samotną walkę, której Polacy ponieśli straszliwe konsekwencje, w przeciwieństwie do swoich władz, które ze złotem narodu spieprzyły na z góry upatrzone pozycje do "sojuszników". Władze nakazały polskiej tłuszczy nie oddać nawet guzika, pod szczytnym hasłem „My w Polsce nie znamy pojęcia pokoju za wszelką cenę. Jest jedna tylko rzecz w życiu ludzi, narodów i państw, która jest bezcenna. Tą rzeczą jest honor”.

    No więc honorowo życie oddało 6 mln obywateli, aby rząd mógł pić szampana w Londynie i planować powstanie przeciwko Armii Czerwonej. Bez wątpienia, byłoby zwycięskie.

    1 września 1939 r. Polska została napadnięta przez hitlerowskie Niemcy, a 17 września wkroczyli sowieci, z którymi wojsko polskie nie miało walczyć. Walka przeciwko sowietom była zaplanowana na później.
  • @ikulalibal 11:17:17
    //Tekst infantylnego ćwierćinteligenta traktującego rzeczywistość nie jak ciąg następujących po sobie wydarzeń a szwedzki stół z którego można wybierać sobie tylko to co smakuje.//

    Dokładnie tak.

    Na marginesie - rozwalanie pomników krasnoarmiejców w Polin to samobójcza głupota, bo konfliktuje niepotrzebnie naród polski z narodem rosyjskim na niskim poziomie emocji i sentymentów. Bandyckim rządom postsolidarnościowym udało się wywołać w sympatyzujących przez cały okres ZSRR z Polakami Rosjanach nienawiść do Polaków. Rękas sobie może pisać, że jak tylko będzie interes do zrobienia to Rosjanie zaraz siądą z Polakami do stołu i się natychmiast dogadają. Inaczej się dogaduje z przyjacielem, a inaczej z troglodytą, który pluje na grób pradziadka.

    Polskim debilom ku nauce - Czerniachiowski nie miał w sprawie wileńskiego AK nic do gadania, sprawami politycznymi zajmował się Stalin i NKWD. AK było formacją rządu nie uznawanego przez władze ZSRR. Do łagrów AKowcy pojechali na własne życzenie po tym, jak odmówili wstąpienia do wojska Berlinga, kto chce niech sobie poszuka szczegółów tej historii.

    A Czerniachowski zginął walcząc per saldo o to, żeby Polacy dostali kawał Prus Wschodnich.

    Smutne jest to, że nawet jeśli kiedyś rządy solidurniów - polskojęzycznej etnicznej mafii - odejdą w niesławie, niechęć w Rosjanach pozostanie jeszcze na długo. Tak jak kloaka w głowach większości polskiego zdebilniałego motłochu nie zasługującego na miano narodu.
  • @interesariusz z PL 11:40:02
    "No więc honorowo życie oddało 6 mln obywateli, (...)"

    Mogliśmy niehonorowo pójść na ugodę z Niemcami, wtedy zrobiliby nam Generalplan Ost i zginęłoby 80% Polaków czyli jakieś 20 mln.

    https://en.wikipedia.org/wiki/Generalplan_Ost

    Mogliśmy też niehonorowo pójść na ugodę ze Stalinem, wtedy zrobiłby nam czystki (ofiar nie wiadomo ile) jak to zrobił w 1945 r.. A potem w nieuniknionej wojnie ZSRR-Niemcy/Zachód znowu zginęłoby nie wiadomo ilu Polaków.

    Jak jesteś taki mądry to podaj co należało zrobić w tamtym czasie?
    Czekamy.
  • @kowalskijan584 12:19:11
    //co należało zrobić w tamtym czasie?//

    Przy ówczesnej niewiedzy polskiej dyplomacji o potencjale militarnym ZSRR? Na pewno nie pomagać Hitlerowi w rozbudowie potencjału militarnego i przemysłowego - w aneksji Austrii i rozbiorze Czechosłowacji. A po aneksji Austrii trzeba było sprzymierzyć się z Czechosłowacją i nawet samym diabłem czyli Stalinem, jeśli to miało usztywnić stanowisko władz Czechosłowacji wobec Hitlera.

    Beck postępował na odwrót - mając za plecami wroga, o którego potencjale militarnym nie wiedział niczego, tuczył na potęgę drugiego wroga, który wydawał mu się słabszy od "mocarstwowej" II RP (ach te niemieckie czołgi z dykty, które potniemy jakby co szabelką, jak się Agnole i Fracnole nie pospieszą, to sami będziem robić defiladę zwycięstwa w Berlinie). Można mówić, że to Anglia i Francja tuczyły Hitlera, ale czy polska dyplomacja biła wtedy na alarm, czy bawiłą się w hienę, dojadającą resztki po Hitlerze?
  • @Światowid 12:09:57
    Zgadzam się. Pracowałem w Rosji w latach 81-82 ( Dla Putina). Rosjanie byli bardzo przyjacielsko nastawieni do Polaków. Jak jest teraz to nie wiem, bo ostanio byłem tam w 92roku. W każdym razie niszczenie symboli rosyjskich żołnierzy poległych w Polsce mądrym posunięciem nie jest. Jest to pomysł polityków w celu konfliktowania się Rosją, a nie normalnych ludzi których większość nie ma ochoty na profanowanie pamięci o śmierci innych. A po co nakręcanie spirali nienawiści? Z pewnością nie poprawia to naszego bezpieczeństwa.
  • @zadziwiony 12:39:42
    Najdziwniejsze jest to, że na ziemiach zachodnich, poszukuje się zapomnianych, często bezimiennych grobów poległych hitlerowców, ekshumuje się je i ponownie grzebie z wielkim ceremoniałem. Nie mogłem się temu nadziwić. Ktoś podsunął mi informację, że Niemcy bulą za to kasę...
  • @Światowid 12:09:57
    Gorzkie słowa, ale jakże prawdziwe.

    Najbardziej mnie zdumiewa, iż jak troglodyci zachowują się wykształceni ludzie, których dawniej nie podejrzewałem o taki debilizm.
  • @kowalskijan584 12:19:11
    Ach, Stalin zrobił tak wielkie czystki w 1945r, że wszyscy z mojej rodziny, co przeżyli wojnę, przeżyli również te czystki, a niektórzy wrócili z Syberii i Kazachstanu.

    Rząd jest od tego, aby nie znaleźć się w sytuacji bez wyjścia.

    Co dedykuję tym popierającym postSolidaruchowe rządy w Polsce.
  • @zadziwiony 12:39:42
    Nazwijmy tych politykierów po imieniu, hieny cmentarne.
  • @Światowid 12:38:47
    "Beck postępował na odwrót - mając za plecami wroga, o którego potencjale militarnym nie wiedział niczego, tuczył na potęgę drugiego wroga,"

    Z tego co wiem, to Polska wyszła z inicjatywą aby w latach 30-tych (kiedy armia niemiecka po traktacie wersalskim liczyła ze 100 tys. ludzi) najechać Berlin ... ale Francja się nie zgodziła.

    Karty w Europie rozdawały Anglia i Francja, to one "tuczyły" Hitlera.

    Polacy widzieli zagrożenie ale głupki z Francji, Anglii i Czechosłowacji to ignorowali.

    "A po aneksji Austrii trzeba było sprzymierzyć się z Czechosłowacją"

    Do sojuszu trzeba dwojga a to właśnie Czesi nie chcieli się sprzymierzyć.
    Przypomnij, ile razy Czesi proponowali Polakom sojusz ? Mieli przecież większyz w tym interes niż Polacy. Ale wpatrzeni we Francję i ZSSR mieli w nosie Polaków.

    Podobno Beck proponował Czechom potajemne wsparcie wojskowe na które Czesi się nie zgodzili ale nie pamiętam czy to było przed kryzysem monachijskim czy wtedy gdy Niemcy zagrozili Pradze.
  • @interesariusz z PL 13:28:00
    "Rząd jest od tego, aby nie znaleźć się w sytuacji bez wyjścia."

    Czasami można tylko minimalizować straty a nie myśleć o jakimkolwiek zysku.
    1939 r. to była tragedia grecka: czego by rząd nie zrobił i tak byłoby źle.

    Chyba, że widzisz jakieś rozwiązanie, to pochwal się. Krytykować każdy umie.
  • @kowalskijan584 13:58:04
    Pewnie, że umiem, krytokować

    czy ówczesny rząd był mądrzejszy od współczesnego, który sieje kampanię nienawiści i burzy pomniki, nawet cmentarzy nie oszczędzając ?

    Nie interesują mnie porady dla nieboszczyków, radźmy, jak wyjść cało z obecnej opresji.
  • @kowalskijan584 13:53:14
    //"Beck postępował na odwrót - mając za plecami wroga, o którego potencjale militarnym nie wiedział niczego, tuczył na potęgę drugiego wroga,"

    Z tego co wiem, to Polska wyszła z inicjatywą aby w latach 30-tych (kiedy armia niemiecka po traktacie wersalskim liczyła ze 100 tys. ludzi) najechać Berlin ... ale Francja się nie zgodziła.

    Karty w Europie rozdawały Anglia i Francja, to one "tuczyły" Hitlera.//

    Pan raczył nie zauważyć, że oferta wojny prewencyjnej (po remilitaryzacji Nadrenii) miała miejsce w innym okresie niż rozwalanie Czechosłowacji? To po pierwsze. Po drugie - napisałem Panu, że "mocarstwowa" II RP SEKUNDOWAŁA Hitlerowi w jego KOLEJNYCH aktach demontażu Traktatu Wersalskiego. Co było oczywiście kręceniem przez Sanację niemieckiego bata na polski tyłek.

    //Do sojuszu trzeba dwojga a to właśnie Czesi nie chcieli się sprzymierzyć.
    Przypomnij, ile razy Czesi proponowali Polakom sojusz ? Mieli przecież większyz w tym interes niż Polacy. Ale wpatrzeni we Francję i ZSSR mieli w nosie Polaków. Podobno Beck proponował Czechom potajemne wsparcie wojskowe na które Czesi się nie zgodzili ale nie pamiętam czy to było przed kryzysem monachijskim czy wtedy gdy Niemcy zagrozili Pradze.//

    Kolejna durnota z Pana strony. Pyta Pan o to, co powinna robić polska dyplomacja, gdy Panu odpowiadam, pan zmienia temat i opowiada o tym, czego władze czechosłowackie nie robiły/nie zrobiły. Nie zrobiły, bo Beck im taki ruch uniemożliwił, jego celem było rozwalenie Czechosłowacji i wspólna granica z Węgrami. Między innymi dlatego Beck uniemożliwił ZSRR wsparcie Czechosłowacji - mimo nacisków Francji! Tylko zamiast granicy z Węgrami sanacyjne hieny dostały w prezencie nowego sojusznika Hitlera na południu - faszystowskie państewko księdza Tiso.
  • @Światowid 14:34:44
    "Pan raczył nie zauważyć, że oferta wojny prewencyjnej (po remilitaryzacji Nadrenii) miała miejsce w innym okresie niż rozwalanie Czechosłowacji? To po pierwsze."

    Bo już wtedy Polacy widzieli co się święci. To świadczy o głupocie Polaków czy raczej o ich trzeźwemu myśleniu?
    I co w takiej sytuacji Polacy mogli zrobić gdy główne potęgi - Francja i Anglia- miały to w nosie?

    Za rozwalenie Czechosłowacji trzeba winić przede wszystkim Anglię i Francję oraz lata głupiej dyplomacji Czechów.

    " Po drugie - napisałem Panu, że "mocarstwowa" II RP SEKUNDOWAŁA Hitlerowi w jego KOLEJNYCH aktach demontażu Traktatu Wersalskiego. Co było oczywiście kręceniem przez Sanację niemieckiego bata na polski tyłek."

    Ale co Polacy mogli zrobić gdy główne potęgi w Europie-Anglia i Francja- miały Czechosłowację w d...pie ? Czy są gdzieś dokumenty w których Francja naciska na Polskę aby w razie konfliku Czechosłowacja-Niemcy przesyłała Czechom uzbrojenie czy inne wsparcie?
    Ja takich dokumentów nie znam. Francja i Anglia sprzedały Czechosłowację a winni mają się czuć Polacy bo nie wleźli Czechom pod knedelka ??
  • @ikulalibal 11:17:17
    Wiedziałam, że tu przylecisz, bo takie masz zadanie. Persona, która przytaczanie dokumentów IPN traktujących o mordach na ludności polskiej przez ZSRR po napaści na Polskę w 1939 roku nazywa „prowokacją” jest personą non-grata na moim blogu. Ja jestem „prowokatorką”, a ty kochasz Związek Radziecki bardziej niż Polskę. Paszoł won!
  • 5*
    :) Dzięki.
  • @kowalskijan584 14:54:36
    //"Pan raczył nie zauważyć, że oferta wojny prewencyjnej (po remilitaryzacji Nadrenii) miała miejsce w innym okresie niż rozwalanie Czechosłowacji? To po pierwsze."

    Bo już wtedy Polacy widzieli co się święci. To świadczy o głupocie Polaków czy raczej o ich trzeźwemu myśleniu?//

    Znowu odwracanie kota ogonem. Proszę czytać ze zrozmieniem. O głupocie świadczy to, co było później.

    //I co w takiej sytuacji Polacy mogli zrobić gdy główne potęgi - Francja i Anglia- miały to w nosie? //

    To, co napisałem powyżej. Oprzeć się na sojuszu z Czechosłowacją niezależnie od ceny.

    //Za rozwalenie Czechosłowacji trzeba winić przede wszystkim Anglię i Francję oraz lata głupiej dyplomacji Czechów.//

    Rozmawiamy o głupiej dyplomacji realizowanej przez sanacyjnego mafioza Becka i o tym, co miałaby polska dyplomacja robić inaczej ...

    //Ale co Polacy mogli zrobić gdy główne potęgi w Europie-Anglia i Francja- miały Czechosłowację w d...pie ?//

    Nie dołączać do Hitlera tylko do ostatniego realnego sojusznika w okolicy (mieli te same problemy z Niemcami co my ...)

    //Czy są gdzieś dokumenty w których Francja naciska na Polskę aby w razie konfliku Czechosłowacja-Niemcy przesyłała Czechom uzbrojenie czy inne wsparcie?//

    Czechosłowacja miała sojusz z Francją i ZSRR. W interesie Francji było wciągnąć w konflikt ZSRR jak najwcześniej i oferta Stalina była bardzo na rękę Francji. Czy zachowały się dowody na naciski francuskie? Czytałem o tym dość dawno temu na marginesie jakiegoś artykułu o Monachium, nawet nie pamiętam, czy to było na podstawie relacji ustnych czy dokumentów. Niemniej zabiegi anglo-francuskie od początku zmierzały do jak najszybszego wywołania wojny III Rzesza-ZSRR i to była jedna z najlepszych po temu okazji. To bardzo mocna poszlaka, że takie naciski były.

    //Ja takich dokumentów nie znam.//

    Pan w ogóle żadnych dokumentów nie zna ... Ale wymaga ich od innych ...

    //Francja i Anglia sprzedały Czechosłowację a winni mają się czuć Polacy bo nie wleźli Czechom pod knedelka ??//

    Pan sobie wyobraża sprzedawanie Czechosłowacji, gdy w 1938 obie armie (polska i czechosłowacka) są w pełni zmobilizowane i na pozycjach wyjściowych? No, ale to wymagałoby, żeby polską dyplomacją kierował ktoś, kto potrafi ogarnąć sytuację na szachownicy, nie mówiąc już o planowaniu choćby na dwa ruchy do przodu. Węgry ani Ruminia nie miału nawet ułamka potencjału przemysłowego Czechosłowacji i przede wszystkim - nie miały wspólnoty losu / interesów z II RP, co bardzo szybko wyszło na jaw w roku 1939 ...
  • @Światowid 16:31:02
    Oczywiście, pouczaj na swoim blogu, nie na moim. Porozmawiaj sobie merytorycznie na swoim blogu z neobolszewikiem, a nie tutaj.
  • @Światowid 14:34:44
    Proszę nie obrażać uczestników mojego bloga, którzy mają inną opinię niż ty.
  • @Światowid 16:52:44
    "Znowu odwracanie kota ogonem. Proszę czytać ze zrozmieniem. O głupocie świadczy to, co było później."

    To się nazywa anachronizm. "Ja wiedziałem, że tak będzie".

    "Oprzeć się na sojuszu z Czechosłowacją niezależnie od ceny."

    Ale Czesi tego nie chcieli. Gdzie tu wina Polaków?

    "Rozmawiamy o głupiej dyplomacji realizowanej przez sanacyjnego mafioza Becka i o tym, co miałaby polska dyplomacja robić inaczej ..."

    To może porozmawiajmy też o tym czego nie zrobiły inne głupie dyplomacje: francuska, czeska, angielska? Ujmijmy to w proporcje i potem oceńmy.

    "Niemniej zabiegi anglo-francuskie od początku zmierzały do jak najszybszego wywołania wojny III Rzesza-ZSRR"

    To oczywiste od Traktatu Wersalskiego. "To jest 20 letni rozejm a nie pokój" jak powiedział jakiś anglosaski trzeźwo widzący sprawę polityk.
    Wojna III Rzesza-ZSSR?
    Wszystko kosztem Polski. Dziwne, że Polacy to przejrzeli i się przed tym bronili?

    "Pan sobie wyobraża sprzedawanie Czechosłowacji, gdy w 1938 obie armie (polska i czechosłowacka) są w pełni zmobilizowane i na pozycjach wyjściowych?"

    Jaka polska i czechosłowacka armia ramię w ramię????
    Poczytaj trochę o międzywojennej Czechosłowacji!!!! Może cię oświeci.
    O ich nastawieniu, polityce, składzie etnicznym państwa (60% to Czesi, reszta nie-Czesi) itd.

    Czesi oddali Niemcom (w 1938 roku Niemcy nie mieli silnej armii) cały swój potencjał wojenny bez jednego wystrzału.

    Czeskie czołgi "dobrze" sprawiły się pod Wizną. Rozwaliły polskie bunkry.
    A nawet załapały się na Kampanię we Francji w 1940 roku.
  • @interesariusz z PL 14:05:38
    „Nie interesują mnie porady dla nieboszczyków, radźmy, jak wyjść cało z obecnej opresji”

    Nareszcie jakiś konkretny postulat.
  • @kowalskijan584 17:21:45
    //"Znowu odwracanie kota ogonem. Proszę czytać ze zrozmieniem. O głupocie świadczy to, co było później."

    To się nazywa anachronizm. "Ja wiedziałem, że tak będzie".//

    W dyplomacji jest często jak w szachach, z góry wiadomo jak będzie, o ile ktoś ROZUMIE jak jest. Nie tylko Beck, ale i cały obóz sanacyjny nie rozumiał, jakie jest położenie II RP. Między innymi dlatego pakował się w nonsensowne (z powodu braku potencjału militarnego tych państw i braku wspólnych interesów) sojusze z Rumunią i Węgrami.

    //"Oprzeć się na sojuszu z Czechosłowacją niezależnie od ceny."

    Ale Czesi tego nie chcieli. Gdzie tu wina Polaków?//

    Pan nie ma pojęcia o czym pisze. Przeczytanie gadzinowego artykuliku Szeremietiewa czy paru innych agentów lub palantów to ciut za mało, żeby na ten temat rozmawiać.

    Z kompetentnego tekstu ( https://wpolityce.pl/polityka/139473-plk-jozef-beck-wzlot-i-upadek-polityka-zagraniczna-ii-rp ):

    "Jeszcze w 1936r. gen. Gamelin wracając z Warszawy przez Pragę wziął list od Benesza i wręczył go Rydzowi-Śmigłemu bawiącemu w Paryżu. List zawierał akcenty polemiczne, ale i sugestie zbliżenia polsko-czechosłowackiego, aż do sojuszu militarnego pod patronatem Francji włącznie. Po przestudiowaniu listu Rydz-Śmigły oświadczył, że osobiście uważa, że solidarność obu krajów jest konieczna. Kiedy francuskie gazety ogłosiły, że nastąpiło zbliżenie polsko-czechosłowackie,min. Beck ogłosił ostre dementi w tej sprawie.

    Wygląda na to, że Beck rozbiór Czechosłowacji widział jako budowę nowego ładu w Europie, a nie okrążanie Polski w pochodzie Hitlera na Wschód.

    12 maja 1938r. Moscicki, Rydz-Śmigły i Beck uzgodnili na Zamku, że nie będą zaciągane żadne zobowiązania polityczne wobec Czechosłowacji. Beck spodziewał się rozłupania Czechosłowacji na dwa narodowe człony: czeski i słowacki, planując część słowacką wziąć pod protektorat polski, zaś Rus Zakarpacką chciał oddać Węgrom. Oto jak pragnął w nowych warunkach realizować “koncepcje Miedzymorza”, poczynając od wspólnej granicy z Węgrami. Wydaje się, że strategia polska wymagała ze względu na długość granicy z Niemcami chronienia tych pozycji, które już istniały – taką była Czechosłowacja. Z punktu widzenia strategicznego ocalenie Czechosłowacji było dla Polski sprawa życia i śmierci. Tak też widzieli sprawę Niemcy.

    (...)

    Istniały rozsądne głosy wśród polskich kół wojskowych na temat koniecznego wspólnego frontu przeciwniemieckiego z Czechosłowacją, podobne głosy również docierały do Śmigłego ze strony sztabowców czechosłowackich. Sondowali oni koła polskie od końca 1937r. przez attachat w Bukareszcie i później w Moskwie.

    Dopiero jednak pod koniec września 1938r. przyszły 2 listy od prezydenta Benesza i min.spraw zagr. Krofty z wolą poprawienia wzajemnych stosunków i naprawienia polskich krzywd na Zaolziu. Zbyt późno, szkoda. Ale sukces uzyskany w Czechosłowacji wspólnie z Niemcami miał być już tylko sukcesem niemieckim.

    Niestety wszystko co Beck robił wyglądało w oczach świata na synchronizację polityki zagranicznej Polski z polityką zagraniczną III Rzeszy. "

    Reszty Pana wywodów w świetle powyższego nie ma po co komentować. Zabawne, że 80 lat po katastrofie "Polcy i Polaki" dalej nie rozumieją, w jaki sposób sanacyjna klika ukręciła niemiecki bat na swoje i przy okazji pozostałe polskie tyłki.

    Polska szkoła widać od 1989r nie uczy już myślenia ani nie zapoznaje z faktami, a samodzielnie dokształcać się to ewidentnie nie po polacku ...
  • @interesariusz z PL 11:40:02
    Polskie władze wybrały dla Polaków samotną walkę, której Polacy ponieśli straszliwe konsekwencje, w przeciwieństwie do swoich władz, które ze złotem narodu spieprzyły na z góry upatrzone pozycje do "sojuszników". /interesariusz /
    ---------------------------------

    A jaki mieli wybór? Zostać w kraju i oddać złoto zbójom i oprawcom, a mogliby być nawet zmuszeni do podjęcia wygodnych dla oprawców decyzji i podpisania szkodliwych dla Polski dokumentów. Nie tylko nasz rząd uciekł w takiej sytuacji. A była to sytuacja nie do pozazdroszczenia.

    Poza tym, po ucieczce do Rumunii zostali tam internowani. Przeglądałam właśnie pamiętniki dyplomaty amerykańskiego, który przebywał w Polsce przedwojennej przez długi okres czasu. Jay Pierrepont Moffat* w swoich zapiskach, później wydanych jako "The Moffat Papers", umiesił wiele interesujących szczegółów.

    Wspomniał między innymi o naszym rządzie internowanym w Rumunii. Rumunia postąpiła wbrew zasadom prawa międzynarodowego ale zgodnie z życzeniem III Rzeszy i Rosji Radzieckiej. Niemcy nawet postraszyły Rumunów tym, że jeśli polski rząd nie będzie internowany, to Niemcy wkroczą do Rumunii.

    Sprawą zainteresowała się "podła", "kapitalistyczna" Ameryka. Roosevelt poprzez swoich dyplomatów (Franklin Mott Gunther) poinformował rumuńskiego Króla Karola, że działania Rumunii są obserwowane z niepokojem przez Stany Zjednoczone. Poinformowano Rumunię również o tym, że USA chętnie przyjmie prezydenta Mościckiego. Król odniósł się do propozycji ze zrozumieniem. Natomiast rumuński minister Cretzianu był mniej wyrozumiały od króla i poinformował Amerykanów, że Rumunia nie chce ryzykować wojny z Niemcami i Rosją.

    Ostatecznie dyplomatyczna perswazja przemogła wcześniejszą odmowę i Mościcki był wolny na Święta Bożego Narodzenia. Pozwolono mu wyjechać do Szwajcarii - przekazał wcześniej prezydenturę w ręce Władysława Raczkiewicza. Edward Śmigły-Rydz wrócił z internowania w Rumuni z powrotem do Polski, gdzie przebywał w konspiracji do śmierci w grudniu, 1941 roku.

    * "The Moffat Papers", Selection from the Diplomatic Journals of Jay Pierrepont Moffat", 1919-1943
    Published by Harvard University Press, Cambridge, Massachusetts, 1956
    (strona 267)
  • @AgnieszkaS 05:40:11
    Polska, 1920
    Jay Pierrepont Moffat: "Odczułem w Warszawie nutę dekadencji"

    https://adst.org/2014/04/poland-1920/
  • @Światowid 22:38:08
    Dzięki za ciekawy artykuł ( https://wpolityce.pl/polityka/139473-plk-jozef-beck-wzlot-i-upadek-polityka-zagraniczna-ii-rp)

    Znalazłem tam kwiatki świadczące o głupocie politycznej Czechów.

    "Czesi faktycznie nie byli aniołami, W. Witos wielki przyjaciel Czechów i Słowaków pisał w czasie swojego azylu politycznego w Czechosłowacji:

    ..w stosunku do Polski, rząd czechosłowacki posługiwał się nie tylko przemocą, ale też zdradą, połamawszy wszystkie dobrowolnie zawarte umowy."

    "Należy jednak przyznać, że niezrozumienie było wzajemne albowiem jeszcze w 1925r. Benesz odmówił aliansu A. Skrzyńskiemu (min. spraw zagr. Polski) motywując to obawą zepsucia swoich stosunków z Niemcami." (a więc to Czesi odmówili sojuszu!!)

    "Jednak gdyby Francja i Anglia nie rzuciły cynicznie Czechosłowacji na pożarcie Hitlerowi to oczywiście Beck by ich poparł (...)".

    "Dopiero jednak pod koniec września 1938r. przyszły 2 listy od prezydenta Benesza (...). Zbyt późno, szkoda. "
    ( a więc to Czesi się spóźnili)

    Jak widać Polacy nie mają monopolu na głupotę
    (co namiętnie wmawiała ludziom szkoła przed 1989 r.)

    Nie taki głupi Polak jak go malowało PRL i także nie takie mądre inne kraje jak je malowało PRL.
  • @kowalskijan584 09:01:08
    //Znalazłem tam kwiatki świadczące o głupocie politycznej Czechów.//

    Pan widzę z fanatyków poszukiwania drzazg w cudzym oku, gdy z własnego sterczy belka ... Nieustannie przy tym Pan zapomina, że dyskutujemy nie o przewinach władz Czechosłowacji, tylko o tym, co polska dyplomacja miała robić ZAMIAST samobójczej polityki "mocarstwowej" dyletanta i ćwierćinteligenta Becka.

    //"Należy jednak przyznać, że niezrozumienie było wzajemne albowiem jeszcze w 1925r. Benesz odmówił aliansu A. Skrzyńskiemu (min. spraw zagr. Polski) motywując to obawą zepsucia swoich stosunków z Niemcami." (a więc to Czesi odmówili sojuszu!!)//

    Pan chyba nie pojmuje, czym dla Czechosłowacji (i II RP) różnił się rok 1925 od roku 1936, kiedy Benesz zaczął do sanacyjnych mafiozów wyciągać rękę. Nawet Rydz-Śmigły zdawał się w 1936r. samodzielnie rozumieć sytuację ciut lepiej od Becka, niestety "geniusz" dyplomacji szybko zdusił w "wodzu" zalążki myślenia ...

    //"Jednak gdyby Francja i Anglia nie rzuciły cynicznie Czechosłowacji na pożarcie Hitlerowi to oczywiście Beck by ich poparł (...)".//

    Cały problem polegał na tym, że właśnie należało poprzeć Czechosłowację WBREW zdradzieckim "mocarstwom", nawet jeśli wymagałoby to podparcia się ... ZSRR.

    //"Dopiero jednak pod koniec września 1938r. przyszły 2 listy od prezydenta Benesza (...). Zbyt późno, szkoda. "
    ( a więc to Czesi się spóźnili)//

    Ale - przypominam n-ty raz - dyskutujemy nie o przewinach władz Czechosłowacji, tylko o tym, co polska dyplomacja miała robić ZAMIAST samobójczej polityki "mocarstwowej" dyletanta i ćwierćinteligenta Becka. Z artykułu wynika jednoznacznie, że conajmniej od roku 1936 istniały możliwości stworzenia wymierzonego w III Rzeszę obronnego sojuszu polsko-czechosłowackiego.

    //Nie taki głupi Polak jak go malowało PRL i także nie takie mądre inne kraje jak je malowało PRL.//

    Odnoszę z tej dyskusji wrażenie, że PRL "malowało" Polaka stanowczo za bardzo mu schlebiając. Dowodem na to schlebianie jest głębokość upadku tegoż Polaka po 1989.
  • @Światowid 11:58:14
    "Ale - przypominam n-ty raz - dyskutujemy nie o przewinach władz Czechosłowacji, tylko o tym, co polska dyplomacja miała robić ZAMIAST samobójczej polityki "mocarstwowej" dyletanta i ćwierćinteligenta Becka."

    A to przepraszam, ja myślałem, że dyskutujemy o tym kto jest winny upadkowi Czechosłowacji. Wtedy wychodzi mi, że główna wina spada na Anglię, Francję i Czechów.

    Jeśli jednak podkreślamy 2-rzędne błędy polskiej dyplomacji a
    przestaniemy dostrzegać 1-rzędne błędy Anglików,Francuzów i samych Czechów
    to faktycznie zgadzam się-za upadek Czechosłowacji odpowiada tylko i wyłącznie Polska ;)

    "Pan widzę z fanatyków poszukiwania drzazg w cudzym oku, gdy z własnego sterczy belka"

    Przyganiał kocioł garnkowi... :D
    "Nie zobaczysz belki w swoim oku ale w oku Polaka dostrzeżesz drzazgę, a jak jej tam nie będzie to wmawiaj mu, że jest" (IV list św. Pawła do Polonokrytyków).
  • @kowalskijan584 12:30:35
    //"Ale - przypominam n-ty raz - dyskutujemy nie o przewinach władz Czechosłowacji, tylko o tym, co polska dyplomacja miała robić ZAMIAST samobójczej polityki "mocarstwowej" dyletanta i ćwierćinteligenta Becka."

    A to przepraszam, ja myślałem, że dyskutujemy o tym kto jest winny upadkowi Czechosłowacji. Wtedy wychodzi mi, że główna wina spada na Anglię, Francję i Czechów.//

    Pan naprawdę nie wie, od czego zaczęła się ta polemika, czy tylko udaje? Służę lekiem na sklerozę:
    https://lotna.neon24.pl/post/152760,dla-myslacych-logicznie#comment_1627448

    //Jeśli jednak podkreślamy 2-rzędne błędy polskiej dyplomacji a
    przestaniemy dostrzegać 1-rzędne błędy Anglików,Francuzów i samych Czechów
    to faktycznie zgadzam się-za upadek Czechosłowacji odpowiada tylko i wyłącznie Polska ;)//

    Bzdury. Anglia i Francja myślały, że kupują sobie czas na zbrojenia i jednocześnie - oddając Hitlerowi gratis czeskie rejony umocnione (i otwierając mu tym drogę na Pragę) - kierują jego ekspansję na wschód (czyli tak, jak miało być). Nie były to zatem błędy. Jak Panu udowodniłem wcześniej, Czechosłowacja od 1936r. szukała sojuszu z II RP, po obu stronach granicy wojskowi i politycy (nawet tak mierni jak Rydz-Śmigły) byli w stanie dostrzec, że ten sojusz jest potrzebny, więc porozumienie antyniemieckie było bezsprzecznie osiągalne. To, że do niego nie doszło zawdzięczamy głównie "geniuszowi" pana Becka. Czechosłowacja nie mogła zawrzeć sojuszu z II RP wbrew woli pana Becka, a ten grał na rozbiór Czechosłowacji ...

    //Przyganiał kocioł garnkowi... :D //

    Nie, drogi Panie, tą dyskusję opisuje raczej inne powiedzenie - to, o waleniu grochem o ścianę. Czasem obrona narodowej głupoty - lub głupoty pojedynczego Polaka nie jest "patriotyzmem", tylko idiotyzmem.
  • @Światowid 13:57:16
    "(...) Czechosłowacja od 1936r. szukała sojuszu z II RP, po obu stronach granicy wojskowi i politycy (nawet tak mierni jak Rydz-Śmigły) byli w stanie dostrzec, że ten sojusz jest potrzebny, więc porozumienie antyniemieckie było bezsprzecznie osiągalne. To, że do niego nie doszło zawdzięczamy głównie "geniuszowi" pana Becka."

    Na co sojusznik na którym nie można polegać? Może jednak Czesi sami są sobie winni swoją polityką? Może trzeba było ustąpić Polsce a nie stać okoniem? A robiąc political-fiction: skąd gwarancja, że po zawarciu sojuszu Polska-Czechosłowacja Niemcy czy Sowieci nie najechaliby Polskę przy bierności Czechów?

    "Stosunki polsko-czechosłowackie od 1934 r. pogarszały się. Ciążyła na nich kwestia Zaolzia oraz dyskryminacyjna polityka rządu czeskiego wobec Polaków z tego regionu. Dodatkowo wszelkie porozumienie utrudniała polityka zagraniczna Czechosłowacji, która z jednej strony dążyła do odsunięcia od siebie niebezpieczeństwa agresji niemieckiej, kierując ją na Polskę, z drugiej natomiast zacieśniała współpracę ze Związkiem Radzieckim."

    http://historion.pl/stosunki-polsko-czechoslowackie-1918-1938/4/

    "Bzdury. Anglia i Francja myślały, że kupują sobie czas (...)"

    Zaczęły myśleć? Najpierw dopuszczają zbrojenia w Niemczech, nie interweniują a potem budzą się z ręką w nocniku i kupują sobie czas. I kto winien tej głupocie? Jak zwykle Polska!! :)
  • @kowalskijan584 14:37:15
    //Na co sojusznik na którym nie można polegać?//

    Pan Beck polegał na "sojusznikach", którzy rok wcześniej zdradzili Czechosłowację i mieli z II RP zero wspólnych interesów w regionie, zakładając (to o Anglii i Francji), że prawdziwa wojna zacznie się, kiedy ZSRR zostanie uwikłane w wojnę z Hitlerem, po trupie II RP.
    Czechosłowacja była o tyle wiarygodniejszym sojuszniiem przeciw Hitlerowi, że upadek II RP stawiał ją w beznadziejnej sytuacji trójstronnego okrążenia. Natomiast problem z Czechosłowacją polegał na tym, że nie miała zamiaru brać w żadnych miłych Polakom awanturach z ZSRR (w tym w niczym nie różniła się od Anglii i Francji).

    //Może jednak Czesi sami są sobie winni swoją polityką? Może trzeba było ustąpić Polsce a nie stać okoniem?//
    Benesz nie stał okoniem, wręcz przeciwnie - realistycznie próbował od 1936r. zbliżenia z sanacyjną mafią. Niestety dla Polaków Beck był tępakiem kombinującym, że II RP zyska więcej rozgrabiając Czechosłowację do spółki z Hitlerem i Węgrami. Sprawa Zaolzia w ogóle nie warta była kruszenia o nią kopii przez II RP w sytuacji, jaka powstała po aneksji Austrii i remilitaryzacji Nadrenii. Można się było z Czechsłowacją targować, ale sojusz był ważniejszy niż zyski terenowe i wizerunkowe.

    //"Bzdury. Anglia i Francja myślały, że kupują sobie czas (...)"

    Zaczęły myśleć? Najpierw dopuszczają zbrojenia w Niemczech, nie interweniują a potem budzą się z ręką w nocniku i kupują sobie czas. I kto winien tej głupocie? Jak zwykle Polska!! :)//

    Beck (nie "Polska") jest winien temu, że nie zrobił nic, żeby ocalić ostatniego potencjalnego realnego sojusznika II RP przeciw III Rzeszy w regionie (którego mu Anglia i Francja likwidowały), wręcz przeciwnie wystawił go Hitlerowi za ochłapy. A już w 1939 Polacy zebrali "owoce" jego "geniuszu".

    Co do Anglii i Francji, to one nie bały się Hitlera i w Monachium nie "obudziły się z ręką w nocniku". Francja miała "niezdobytą" Linię Maginota, Anglia - kanał La Manche i flotę, której Niemcy nie mieli szans doścignąć ilościowo. Skierowanie Hitlera na wschód (czytaj II RP i ZSRR), gdzie takich "przeszkód terenowych" nie było, mogło dać im wiele lat spokoju - właśnie o takie "kupowanie czasu" mi chodziło. W międzyczasie dusiliby III Rzeszę surowcowo blokadą morską, jak w I Wojnie Światowej (wojna z II RP była dobrym pretekstem do rozpoczęcia blokady) i czekali aż się wykrwawi na froncie wschodnim (stąd "dziwna wojna" ...). Zbrojenia Hitlera były Anglii, Francji i USA na rękę (niby kto kredytował Hitlera?!?), bo głupio by było, gdyby zamiast zgodnie z Wielkim Planem upuścić krwi Stalinowi, został w drodze po Lebensraum pobity przez II RP ...
  • @Światowid 10:18:19
    "Benesz nie stał okoniem, wręcz przeciwnie - realistycznie próbował od 1936r. zbliżenia z sanacyjną mafią. "

    A co "geńjusz" Benesz proponował w zamian za sojusz?
    Może gdyby oddał Zaolzie i ew. jakieś ziemie Węgrom miałby gotowy sojusz? I to nie tylko z Polską ale i z udobruchanymi Węgrami. Lepiej stracić kawałek kraju niż cały?
    Ale politycy czescy spiepszyli sprawę.

    Polska też grała na czas. Z tego co pamiętam w Zaolziu chodziło nie tylko o to etniczność ale też były tam jakieś kopalnie czy przemysł (mogę się mylić), które mogły pomóc w nadchodzących przygotowaniach wojennych.

    "Co do Anglii i Francji, to one nie bały się Hitlera(...)" i dlatego po zajęciu przez Hitlera reszty Czech, nagle zrezygnowały z polityki "Appeasement"-u ale oczywiście nie dlatego że się go bały.

    Wszystkie plany i działania Anglii i Francji wobec Hitlera okazały się grubym fiaskiem co bardzo źle świadczy o inteligencji elit tych "imperiów".
  • @kowalskijan584 14:26:21
    //A co "geńjusz" Benesz proponował w zamian za sojusz?//

    Przetrwanie obu państw? Może nawet uniknięcie wojny?

    //Może gdyby oddał Zaolzie i ew. jakieś ziemie Węgrom miałby gotowy sojusz?//

    Patrz Pan, a genialny Beck nie chciał Niemcom oddać za POKÓJ nawet Gdańska, którego NIE MIAŁ i kawałka ziemi pod eksterytorialną linię kolejową ... Za to "głupi" Benesz miał oddać za SOJUSZ, którego II RP też potrzebowała, żeby przetrwać (czego dowiódł Hitler w 1939) jedyne złoża węgla koksującego w Czechosłowacji i linię kolejową o znaczeniu strategicznym ...

    //I to nie tylko z Polską ale i z udobruchanymi Węgrami. Lepiej stracić kawałek kraju niż cały?
    Ale politycy czescy spiepszyli sprawę.//
    Ciekawe dlaczego rozdawnictwo terytoriów rezerwuje Pan dla Czechosłowacji ... A dlaczego np. II RP nie miałaby oddać Czechosłowacji Śląska za ten sojusz? Bo lepiej było oddać Hitlerowi wszystko w 1939, co zresztą "durne" władze Czechosłowacji przepowiadały Polakom przy okazji oddania Zaolzia ...

    //"Co do Anglii i Francji, to one nie bały się Hitlera(...)" i dlatego po zajęciu przez Hitlera reszty Czech, nagle zrezygnowały z polityki "Appeasement"-u ale oczywiście nie dlatego że się go bały.//

    Hitler po raz pierwszy złamał wtedy swoje deklaracje, stał się nieobliczalny. Niefinansowanie kukiełki, która urwała się ze sznurków to raczej rozsądne podejście. W 1938 i 1939 Hitler był jeszcze o wiele za słaby, żeby w czymkolwiek zagrozić Francji i Anglii.

    //Wszystkie plany i działania Anglii i Francji wobec Hitlera okazały się grubym fiaskiem co bardzo źle świadczy o inteligencji elit tych "imperiów".//

    Jedyne, co przebiegło w sposób naprawdę nieoczekiwany to kampania francuska w 1940, wygrana niewyobrażalnym fartem przez Mansteina. Zamiast oczekiwanej wojny Hitlera z ZSRR na wschodzie i wojny pozycyjnej na zachodzie (czyli powtórki z I Wojny Światowej) decydenci z Paryża dostali bilet do Vichy.
  • @Światowid 22:37:36
    "Ciekawe dlaczego rozdawnictwo terytoriów rezerwuje Pan dla Czechosłowacji ... "

    Bo to Czesi potrzebowali sojuszu bardziej niż Polacy więc powinni zaproponować  więcej. Takie są prawa biznesu.
    Ale Czesi wybierali głupich polityków, więc nawet nie wpadli na pomysł, że lepiej oddać część kraju (Polsce, Węgrom) niż oddać cały kraj Niemcom.
    Czesi zawalili sprawę na całej linii.

    "W 1938 i 1939 Hitler był jeszcze o wiele za słaby, żeby w czymkolwiek zagrozić Francji i Anglii."

    I dlatego Francja i Anglia siedziały na d...pie i nic nie widziały, nic nie robiły. Bardzo "mądre" podejście.

    "Jedyne, co przebiegło w sposób naprawdę nieoczekiwany to kampania francuska w 1940(...)"

    Jaki ku..wa nieoczekiwany? Francuzi między Wrześniem 1939 r. a napadem Niemiec na Francję w maju 1940 r. mieli spokojne pół roku na przeanalizowanie taktyki niemieckiej armii.

    To, że nie wyciągnęli z tego wniosków świadczy o głupocie Anglików i Francuzów (z tamtych lat).
  • @kowalskijan584 10:28:55
    //"Ciekawe dlaczego rozdawnictwo terytoriów rezerwuje Pan dla Czechosłowacji ... "

    Bo to Czesi potrzebowali sojuszu bardziej niż Polacy więc powinni zaproponować więcej. Takie są prawa biznesu.//

    Pan ewidentnie niczego z tego, co Pani napisałem nie zrozumiał. Doprawdy Czechosłowacja bardziej potrzebowała sojuszu niż II RP? Chyba tylko dla ludzi o intelekcie pana Becka, nie widzących nawet na jeden ruch do przodu ... W 1939 okazało się, że II RP potrzebowała tego sojuszu DOKŁADNIE TAK SAMO jak Czechosłowacja.

    //Ale Czesi wybierali głupich polityków, więc nawet nie wpadli na pomysł, że lepiej oddać część kraju (Polsce, Węgrom) niż oddać cały kraj Niemcom.
    Czesi zawalili sprawę na całej linii.//

    Wyjaśniłem Panu, że (jedyne w Czechosłowacji) złoża węgla koksującego na Zaolziu i idąca tamtędy linia kolejowa to było dla Czechosłowacji "być albo nie być". Ruś Zakarpacka takiego znaczenia nie miały, ale nie było po co dawać czegokolwiek Węgrom, bo jako sojusznik przeciw Hitlerowi byli bezwartościowi. Swoją drogą lata 1938-1945 pokazały jasno, że politycy Czechosłowacji deklasowali polityków II RP w rozsądku politycznym. Ba, deklasują intelektualnie co poniektórych Polaków nawet dziś ...

    //"W 1938 i 1939 Hitler był jeszcze o wiele za słaby, żeby w czymkolwiek zagrozić Francji i Anglii."

    I dlatego Francja i Anglia siedziały na d...pie i nic nie widziały, nic nie robiły. Bardzo "mądre" podejście.//

    Rolą Hitlera w Wielkim Planie Anglii i Francji była inwazja na ZSRR i długa wyniszczająca wojna III Rzesza-ZSRR ... Na zachodzie Linia Maginota, Kanał la Manche i Home Fleet, a na wschodzie - bezkresne stepy ... Tylko hazardzista Hitler szaleńczym atakiem w 1940r. popsuł szyki ...

    //"Jedyne, co przebiegło w sposób naprawdę nieoczekiwany to kampania francuska w 1940(...)"

    Jaki ku..wa nieoczekiwany? Francuzi między Wrześniem 1939 r. a napadem Niemiec na Francję w maju 1940 r. mieli spokojne pół roku na przeanalizowanie taktyki niemieckiej armii.//

    Pan nie ma zielonego pojęcia o przebiegu wojny we Francji w 1940r. Gdyby Pan miał, to by Pan wiedział, że ofensywa przez Ardeny powiodła się tylko przypadkiem, a nawet po sforsowaniu Mozy los całej operacji długo wisiał na włosku. I że wojska francuskie były na najlepszej drodze do opanowania sytuacji, gdyby nie kilka błędów taktycznych (były początkowo do naprawiania) i zmiana dowództwa (która przekreśliła szansę naprawienia błędów, bo stracono bezcenny wtedy czas). Manstein takich "prezentów" oczywiście przewidzieć nie mógł. Ani tego, że Guderian i Hoth zignorują rozkazy von Kleista, nakazujące im (działali oddzielnie) wstrzymać natarcia w rejonie St. Quentin i Cambrai.

    //To, że nie wyciągnęli z tego wniosków świadczy o głupocie Anglików i Francuzów (z tamtych lat).//

    "Nie wyciągnęli wniosków" ... to jest tylko żałosna formułka z podręczników dla ćwierćinteligentnych Polaków. Skąd wiadomo, że nie wyciągnęli? Bo przegrali. Dlaczego przegrali? Bo nie wyciągnęli. Dla Pana informacji - Niemcy w 1939r. nie pokazali militarnie w II RP (ani potem we Francji) niczego, czego by nie znano na uczelniach wojskowych Anglii i Francji ... a nawet ... ZSRR. No, ale "cudowna Wunderwaffe- Blitzkrieg" - zdejmuje z polskiego (i nie tylko) dowództwa oskarżenia o błędy ...
  • @Światowid 12:35:26
    "Wyjaśniłem Panu, że (jedyne w Czechosłowacji) złoża węgla koksującego na Zaolziu i idąca tamtędy linia kolejowa to było dla Czechosłowacji "być albo nie być". "

    Dlatego "mądrzy" Czesi wybrali "nie być". Dostali co chcieli dzięki głupim politykom których sami wybierali.

    "Swoją drogą lata 1938-1945 pokazały jasno, że politycy Czechosłowacji deklasowali polityków II RP w rozsądku politycznym. Ba, deklasują intelektualnie co poniektórych Polaków nawet dziś ..."

    I ci "mądrzy" Czesi skończyli tak samo jak Polacy - pod okupacją sowiecką. Rzeczywiście "mądrzy" Czesi zdeklasowali nas ... .

    ""Nie wyciągnęli wniosków" ... to jest tylko żałosna formułka z podręczników dla ćwierćinteligentnych Polaków."

    Wrzesień 1939 r. to wojna gdzie jedna strona (Niemcy) miała ilościowo i jakościowo kilkukrotną przewagę nad drugą (Polską), no może poza bronią maszynową gdzie proporcje były mniej więcej równe. Do czego pośrednio przyczynili się Czesi bo Wehrmacht przejął broń czeskiej armii.

    Wojna we Francji 1940 r. to wojna gdzie siły były sprzętowo, jakościowo i ilościowo wyrównane miedzy Niemcami i Aliantami.
    Jeśli Francja i Anglia nie potrafiły wciągnać wniosków z Kampanii Wrześniowej, oraz mimo tego, że już wówczas uczono na uczelniach wojskowch jak będzie prawdopodobnie przebiegał atak na Francję, to świadczy tylko o beznadziejnej mizerii intelektualnej "elit" tamtych krajów.
  • @kowalskijan584 16:07:02
    //"Wyjaśniłem Panu, że (jedyne w Czechosłowacji) złoża węgla koksującego na Zaolziu i idąca tamtędy linia kolejowa to było dla Czechosłowacji "być albo nie być". "

    Dlatego "mądrzy" Czesi wybrali "nie być". Dostali co chcieli dzięki głupim politykom których sami wybierali.//

    Rząd Czechosłowacji postąpił najrozsądniej jak mógł w sytuacji zdrady Anglii i Francji i samobójczego szaleństwa Becka.

    //
    "Swoją drogą lata 1938-1945 pokazały jasno, że politycy Czechosłowacji deklasowali polityków II RP w rozsądku politycznym. Ba, deklasują intelektualnie co poniektórych Polaków nawet dziś ..."

    I ci "mądrzy" Czesi skończyli tak samo jak Polacy - pod okupacją sowiecką. Rzeczywiście "mądrzy" Czesi zdeklasowali nas ... .//

    Wystarczy policzyć polskie trupy i straty materialne w latach 1939-1945. I porównać z czechosłowackimi. Co do "sowieckiej okupacji" - to czegoś takiego ani w Czechosłowacji ani w Polsce po wojnie nie było. "Sowiecką okupację" to mieli Niemcy do powstania NRD. Pomijając ten drobiazg - stalinizm w Czechosłowacji miał "nieco inny" przebieg niż w Polsce, głównie dzięki rozsądkowi Benesza (i nie ma znaczenia, że go Stalin odsunął).

    Widzę, że do Pana nie dociera, że w 1940 o wyniku wojny zadecydowały bardzo szczęśliwe dla Niemców zbiegi okoliczności.

    Mam dla Pana dobrą wiadomość - więcej tu Panu nie odpiszę, bo uważam, że doskonale Pan wie, że nie ma racji i tylko marnuje złośliwie mój czas. Być może przeceniam tu Pana intelekt, ale niech już będzie moja strata ...
  • @Światowid 20:20:19
    "Rząd Czechosłowacji postąpił najrozsądniej jak mógł w sytuacji zdrady Anglii i Francji i samobójczego szaleństwa Becka."

    A wcześniej uważał ZSRS i Francję za sojuszników. Czesko-bardzo-"Mądre".

    "Wystarczy policzyć polskie trupy i straty materialne w latach 1939-1945. I porównać z czechosłowackimi. "

    Gdyby Polska oddała sie Niemcom to w ramach Generalplan Ost 80% Czechów by nie było. Na szczęście dla Czechów, Polska się postawiła.

    "Widzę, że do Pana nie dociera, że w 1940 o wyniku wojny zadecydowały bardzo szczęśliwe dla Niemców zbiegi okoliczności."

    I głupota Anglików i Francuzów.

    Czy dla wygrania wojny w Polsce Niemcom też pomógł zbieg okoliczności?

    Farciarze te niemce :)

    "Mam dla Pana dobrą wiadomość - więcej tu Panu nie odpiszę, bo uważam, że doskonale Pan wie, że nie ma racji i tylko marnuje złośliwie mój czas. Być może przeceniam tu Pana intelekt, ale niech już będzie moja strata ..."

    Odpiszesz :D
  • Dodatek
    Dlaczego sojusz z Czechosłowacją nie był możliwy nawet za wszelką cenę?

    "No ale Związek Sowiecki przytomnie zwerbował sobie czechosłowackiego prezydenta na agenta i ten zapobiegł takiemu potwornemu scenariuszowi, jak federacja Czechosłowacji z Polska.
    (...)
    Dzięki odmowie kooperacji wojskowej i politycznej z Polską jednego uwikłanego człowieka, zajmującego strategiczne stanowisko, III Rzesza przejęła natychmiast po zajęciu Czechosłowacji gigantyczny przemysł zbrojeniowy tego państwa (...)
    (...) Sowieci mieli w rekach czeskiego agenta umieszczonego w najbardziej newralgicznym miejscu.(...)"

    mimo, że

    "A tymczasem gdyby doszło do federacji Czechosłowacji z Polska ,to jak obliczył profesor Tadeusz Siergiejczyk:”… w posagu do takiego związku obu państw 10-milionowa Czechosłowacja wnosiła 1600 nowoczesnych samolotów bojowych, 470 czołgów, 2700 dział i najnowocześniejsze w Europie zakłady zbrojeniowe….”."

    https://www.polishclub.org/2020/01/22/zsrr-benesz-czeski-przemysl-zbrojeniowy-pakt-ribbentrop-molotow-i-zaolzie/

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
242526272829 

ULUBIENI AUTORZY

więcej